Dobry przyjaciel mate

Mate wypełnione herbatą yerba gotową do zaparzenia.
Mate wypełnione herbatą yerba gotową do zaparzenia.

Ponoć w Warszawie pija się teraz yerba mate. Jak donoszą nam znajomi, mieszkańcy stolicy spacerują po mieście z termosami pod pachą, trzymając w ręku kubki o dziwnych kształtach i sącząc herbaciany wywar. Taka moda. Prawie jak w Argentynie. Tyle, że tutaj mate to styl życia a nie mody.

Nie ma chyba takiego obywatela Argentyny, który nie miałby swojego mate i nie pił herbaty yerba. Gdziekolwiek byśmy się nie znaleźli dosłownie wszystkim towarzyszy termos i kubek z herbatą. „Bo mate to mój najlepszy przyjaciel” – brzmi banalnie, ale nie w ustach Nicolaia i Christiana – dwóch Argentyńczyków, których spotkaliśmy w miejscowości Salta. „Możesz zostać porzucony w miłości, szef może wyrzucić Cię z pracy ale mate zawsze będzie z tobą” – mówią.

Zarówno Nicolai jak i Christian uważają siebie za miłośników mate. Przez kilka dni, kiedy razem podróżujemy, nie rozstają się ze swoimi kubkami. Wypijając kolejny łyk naparu zdradzają nam, że w domu mają już kilkadziesiąt różnych kubków. „Z każdego miejsca, do którego trafiamy przywozimy sobie prezent w postaci nowej mate. Ponoć każdy region, każde miasto ma swój rodzaj kubka. „Mate jest jak tablica rejestracyjna w samochodzie. Po kształcie i rozmiarze mate łatwo można rozpoznać gdzie mieszka jego właściciel” – mówi Nicolai.

Najtrudniejszy jest początek – nie można bowiem sobie ot tak kupić nowego kubka i zacząć pić yerba mate. Kubek musi przejść swoistą inicjację. Przez kilka pierwszych dni trzeba go wypełniać fusami yerba pozostawiając je w środku na kilka godzin. Po opróżnieniu mate nie wolno myć czy płukać. Zresztą nigdy nie wolno tego robić. Gdy yerba straci swój smak i aromat trzeba opróżnić kubek z fusów i wypełnić go na nowo suchymi liśćmi. Codziennie.

Samo parzenie yerba też nie jest proste. Kubek trzeba w 3/4 wypełnić liśćmi pozostawiając w nich dołek. Do tego dołka wlewa się gorącą ale nie wrzącą wodę tak, by zawsze na wierzchu pozostała sucha, niezaparzona warstwa herbaty. Bombilla, czyli metalowa słomka, musi być w kubku zanim wlejemy do niego wodę. Cała operacja przygotowania kubka trwa ładnych kilka minut i bardziej przypomina magiczny rytuał niż rutynowe zajęcie.

Mate, czyli kubek, ma tylko jednego właściciela i tylko on może dostąpić zaszczytu jego przygotowywania. Co innego picie. Po zaparzeniu mate niczym fajka pokoju, krąży od jednej osoby do drugiej. Wszystko to pod czujnym okiem właściciela kubka, który pełni rolę mistrza ceremonii. To on ma obowiązek dolewania wody do kubka i pilnowania, czy ktoś nie przetrzymuje go za długo. W piciu mate nie ma miejsca na egoizm; mate jest po to by łączyć ludzi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s