Smak Indii. Pozdrowienia z piekarnika

Samosa podawana na hinduskiej gazecie smakuje najlepiej
Samosa podawana na hinduskiej gazecie smakuje najlepiej

Przed naszym pierwszym wyjazdem do Indii jeden hindus powiedział nam, że będzie lepiej, gdy tę część świata sobie podarujemy. Przestrzegał nas, że „Indie są jak piekarnik wypełniony głośnymi motorikszami i tylko krowy są tam święte”. „Piekarnik mówisz” – odparliśmy. „Zatem czujemy się zaproszeni.”

Myli się ten, kto myśli, że hinduskie potrawy to tylko ostre na wskroś, mało higieniczne jedzenie. Po pierwsze co, jak co, ale ostrość właśnie zapewnia odpowiedni stopień higieny. Poza tym, prawdziwy smak kryje się pod kołderką ostrych papryczek i charakteryzuje się ogromnym bogactwem przypraw, aromatów i kolorów. Hinduskie jedzenie jest trochę jak joga. Trzeba pokonać swoje słabości, ból mięśni i niedostatki fizyczne, aby odkryć miejsca, które dla wielu są nieosiągalne. Trzecie oko lub jak kto woli drugi język, to coś co pozwoli poznać prawdziwy smak curry. Mamy poczucie, że jesteśmy szczęściarzami – potrafimy rozsmakowywać się w hinduskiej kuchni.

Zaczynamy na od błękitnego miasta Jodhpur leżącego u stóp potężnego fortu. Fort nie pełni już strategicznego znaczenia z punktu widzenia obronności kraju, ale nadal jest miejscem zamieszkania maharadży. Niebieskie miasto nosi swój przydomek ze względu na elewacje malowane w kolorze nieba. Turyści zachwycają się miastem, bo myślą, że hindusi wpadli na fantastyczny sposób jak pozbyć się komarów (ponoć niebieski kolor je odstrasza). Tymczasem tubylcy śmieją się, że malują domy pod turystów, bo „z tymi komarami to tylko taka miejska legenda” – zdradza nam tutejszy gospodarz. My jednak odwiedzamy to miejsce ze względu na kilka niezwykle smacznych, typowych dla tego miasta smakołyków. Na dobry początek przystawka – samosy.

Już dawno uznaliśmy, że na prawdziwy smak tych lokalnych pierożków składają się, oprócz warzywnego nadzienia, pomidorowego i ziołowego sosu, a także smażonego na głębokim oleju, chrupiącego ciasta, także smak farby drukarskiej. Samosy podawane na wycinkach z lokalnej prasy, smakują znacznie lepiej, niż te jedzone z talerzy. Zastanawialiśmy się przez chwilę, czy w Polsce przyjęło by się jedzenie, na przykład placków ziemniaczanych podawanych na gazetach. Szybko jednak uznaliśmy, że wiele informacji z naszej prasy ciężko jest przełknąć i łatwo o niestrawność. Pozostajemy przy prasie z Jodhpuru.

Najlepsze samosy podaje pan, który rozstawia swój kramik na tyłach lokalnego targu. Gdyby ktoś go szukał, poniżej umieszczamy jego zdjęcie.

Pan Samosa z Jodhpuru
Pan Samosa z Jodhpuru
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s