Najlepsza restauracja halal na świecie

Lahore Kebab House w Londynie
Lahore Kebab House w Londynie

Ta restauracja nie powinna istnieć. Krzykliwy, rozświetlony neon sugeruje, że jest to raczej podrzędny bar. Stołówkowy wygląd i hałas też nie zapraszają do środka. Siermiężny wystrój odstrasza, a chwiejące stoliki i ciężkie krzesła wręcz krzyczą Uciekaj stąd! A jednak wieczorami ustawiają się tu długie kolejki w oczekiwaniu na stolik. Co ma w sobie londyński Lahore Kebab House? 

Na początek, dla niewtajemniczonych, wyjaśnienie. Co to jest halal? To nic innego jak zestaw reguł postępowania dla wyznawców islamu. Halal odnosi się do wielu aspektów życia, także do jedzenia. Muzułmanie nie mogą jeść wieprzowiny i pić alkoholu. W potrawach nie może się znaleźć nawet kropla krwi, a zwierzęta muszą być zabijane wg ściśle określonych rytuałów. Halal dla wyznawców Mahometa jest tym, czym jedzenie koszerne dla żydów.

W miejscach, w których żyje spora społeczność muzułmańska bez trudu można znaleźć sklepy i restauracje z certyfikatem halal. We wschodnim Londynie jest ich wyjątkowo dużo. Nic dziwnego. To tutaj mieszka spora mniejszość islamska pochodząca z Indii, Bangladeszu, Pakistanu czy Sri Lanki. Tutaj też znajduje się wspomniana najlepsza z najlepszych jadłodajni. Brzmi to trochę bezczelnie, ale czuję się usprawiedliwiony. Taką łatkę przypisali sobie sami właściciele, którzy mówią o sobie „The best halal restaurant in the world”. Jak na razie nie znalazłem lepszej, więc mogę się pod tym stwierdzeniem podpisać.

Lahore Kebab House to jedna z tych legendarnych, londyńskich restauracji, do których pielgrzymują miłośnicy curry z odległych części miasta. Ba, nawet ze świata (czego jestem niezbitym dowodem). Odwiedzają ją na równi zwykli londyńczycy i celebryci. Restauracja doczekała się także kilku prestiżowych recenzji, że wspomnę o Jayu Raynerze z Guardiana – jednym z najbardziej znanych na Wyspach krytyków kulinarnych. Typowo rodzinny biznes prowadzony jest przez Mohameta Siddiqque i jego dwóch synów Emrana i Asifa. Może Mohamet nie ma zmysłu plastycznego, ale z pewnością ma wyrafinowany smak.

Potrawy są niebiańsko smaczne, pełne świeżych składników, przygotowywane dosłownie na oczach klientów. Kuchnia jest bowiem oddzielona od restauracji szklaną szybą. Duże i uczciwe porcje są w zadziwiająco niskich cenach (główne dania kosztują od 6 do 10 funtów, co jak na Londyn jest zaskakująco mało). Mankamentem może być brak, jak to w restauracjach halal,  alkoholu, ale obsługa pozwala na przyniesienie swojego. Mają nawet do dyspozycji otwieracze do butelek i korkociągi. Stąd też tradycją staje się wizyta w pobliskim Tesco przed wejściem do Lahore.

Ucztę proponuje zacząć od papadom, bhaji z cebuli i kotlecików z baraniny, następnie klasyk, czyli dal i curry z kurczaka z mlekiem kokosowym. Koniecznie trzeba spróbować nihari, specjalności szefa kuchni (palce lizać). Na deser – lassi.

To co najhardziej mnie uwiodło w Lahore Kebab House to autentyczność tego miejsca i prostota dań. Przypomina mi jedną z restauracji w Bombaju. Ma jednak jedną przewagę – jest o wiele bliżej.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s