Nie ma jedzenia na pustyni

Dochodzi południe a my stoimy w środku pustyni bez perspektywy na to, że do autobusu dosiądzie się jakaś miła Boliwijka, która zaoferuje nam Papas con huevo
Dochodzi południe a my stoimy w środku pustyni bez perspektywy na to, że do autobusu dosiądzie się jakaś miła Boliwijka, która zaoferuje nam Papas con huevo

Kiedyś musiało się to stać. W środku przeciętej jedynie asfaltową wstęgą pustyni zepsuł się autobus. Teoretycznie w Boliwii nie powinno nikogo to dziwić, jednak dla nas, mimo przejechanych już tysięcy kilometrów, było to coś nowego. Czytaj dalej

Śmierdziel wieczoru

Sery zazwyczaj lepiej wyglądają niż pachną, ale ten przebija wszystkie
Sery zazwyczaj lepiej wyglądają niż pachną, ale ten przebija wszystkie

Pozory mylą. Czasami najbardziej śmierdzący ser na targu okazuje się tym najsmaczniejszym. Ten powyżej, tradycyjny kozi przysmak z Boliwii, stał się gwiazdą wieczorów w Copacabanie. Trasportowanie go do hotelowego pokoju było nie lada wyczynem. Za to nagroda w postaci kanapki z soczystym awokado i lekko pikantnym serem warta była szorowania palców, aby pozbyć się uciążliwego zapachu.

Szaszłyk-niespodzianka

Na te szaszłyki można się nieźle nadziać
Na te szaszłyki można się nieźle nadziać

Te szaszłyki mogą naprawdę zaskoczyć. Wyglądają przepysznie, ale są tylko dla wybranych. To tradycyjne Anticuchos, czyli szaszłyki z serc wołowych. Są bardzo popularne w Peru ale spotkać je można także w Boliwii. Te na zdjęciu powyżej sprzedawała kobieta na ulicy Copacabany. Tym razem nie dałem się zwieść smakowitym wyglądem. Anticuchos zostało uwiecznione na zdjęciu. Ktoś inny będzie się nim zajadał.