Anyżowa posypka

Anyżowa posypka na deser
Anyżowa posypka na deser

…a gdy hinduska uczta dobiega końca kelner wraz z rachunkiem przynosi talerzyk z kolorowymi ziarnami anyżu, kopru i cukru. Ta poobiednia przekąska nazywa się Mukhwas i, oprócz osłodzenia przykrej czynności związanej z płaceniem rachunku, ma na celu pobudzić układ trawienny i odświeżyć oddech. Jest o niebo lepsza o Tic Taców! Czasami pod koniec biesiadowania na stół trafiają tylko suszone ziarna z drobinkami cukru. Innym razem ziarenka pokryte są różnokolorowymi słodkościami, którym dosłownie nie można się oprzeć (jak na zdjęciu).

Reklamy

Smak Indii. Pozdrowienia z piekarnika (dokładka)

Bazą farszu do samosy są ziemniaki i ostra papryka
Bazą farszu do samosy są ziemniaki i ostra papryka

Okazuje się, że sprawa z samosami, o których pisałem poprzednio, jest rozwojowa. Chwilę po tym, gdy opublikowałem tekst w internecie, po drugiej stronie targu Sardar w Jodhpurze znalazłem kolejne miejsce z samosami, które warte jest wzmianki w tym miejscu. Od razu uspokajam, że hinduskie pierożki były równie smaczne jak u pana Samosy i ten nie musi czuć się w jakikolwiek sposób zagrożony. To, co mnie zainteresowało to aspekt biznesowy, a ściślej mówiąc jego skala. O ile cały biznes pana Samosy mieścił się na jednym wózku, o tyle drugi był sporą fabryką, która produkowała tysiące przekąsek dziennie. Czytaj dalej

Smak Indii. Pozdrowienia z piekarnika

Samosa podawana na hinduskiej gazecie smakuje najlepiej
Samosa podawana na hinduskiej gazecie smakuje najlepiej

Przed naszym pierwszym wyjazdem do Indii jeden hindus powiedział nam, że będzie lepiej, gdy tę część świata sobie podarujemy. Przestrzegał nas, że „Indie są jak piekarnik wypełniony głośnymi motorikszami i tylko krowy są tam święte”. „Piekarnik mówisz” – odparliśmy. „Zatem czujemy się zaproszeni.” Czytaj dalej

Mała czarna hinduska

Mistrz parzenia kawy z Bundi
Mistrz parzenia kawy z Bundi

Kawa, kawka, kawusia kochana. Doskonały trunek na dzień dobry, pobudzenie zmysłów, idealny na towarzyskie spotkania. Dla mnie kawa to nie tylko przyjemność ale i praca. Nic więc dziwnego, że gdy w czasie podroży po Indiach, spragniony kawusi kochanej trafiłem na mistrza – zaparzacza kawy, nie omieszkałem spróbować hinduskiej wersji małej czarnej. Czytaj dalej